W ostatnim poście na temat moich włosów, pokazałam Wam jak wyglądają po zwykłym warkoczu. Zainspirowana zdjęciami Pauliny, postanowiłam wypróbować wersję z tzw. francuzem :).
Włosy umyłam szamponem oczyszczającym Pilomax a następnie nałożyłam na nie maskę Kallos Omega (która swoją drogą jest świetna!). Gdy były już prawie suche poprosiłam mamę o zrobienie warkocza.
Włosy rozpuściłam dopiero na drugi dzień i oto co wyszło:
Włosy zakręciły się zbyt mocno jak na mój gust a dodatkowo w niektórych miejscach się odgniotły. Następnym razem rozpuszczę je po jakiejś godzinie i efekt powinien być lepszy, moje włosy są bardzo podatne i taki czas w zupełności powinien wystarczyć. Takie 'beach waves' też mają swój urok, ja jednak nie bardzo lubię siebie w drobnych falach :).
Ostatnio chodzi za mną zmiana fryzury, jeśli macie jakieś pomysły na strzyżenie długich włosów to koniecznie dajcie znać :).
A jaką fryzurę Wy odkryłyście ostatnio? :)