Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka do paznokci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka do paznokci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 lutego 2015

Sally Hansen, Insta-Dri- 30- sekundowy wysuszacz do lakieru.

W ostatnim poście opowiadałam Wam o rozczarowaniu jakim była dla mnie odżywka Sally Hansen. Dziś kolejny produkt tej firmy: odżywka przyspieszająca wysychanie lakieru do paznokci. Wspominałam już o niej w ulubieńcach stycznia, czas więc na pełną recenzję :).

Zacznijmy od tego, że przymierzałam się do wysuszacza lakieru od dłuższego czasu. Na każdym forum na jakie trafiłam, ktoś polecał właśnie Insta-dri. Odstraszała mnie dość wysoka cena, w drogeriach preparat kosztuje około 35 zł. Kiedy więc któregoś dnia niezawodne dziewczyny na Wizażu napisały, że w Naturze są ogromne zniżki na produkty Sally Hansen nie mogłam nie skorzystać :). Pobiegłam do drogerii i znalazłam ostatnią sztukę za zawrotną cenę 8 zł :D.


Po powrocie do domu oczywiście stwierdziłam, że moje paznokcie wymagają natychmiastowego malowania i przystąpiłam do testów :D.

Na stronie Sally Hansen możemy przeczytać, że:

Zaawansowana formuła z aktywnym kompleksem polimerowym błyskawicznie wysusza każdy lakier na Twoich paznokciach - w zaledwie 30 sekund! Przedłuża trwałość manicure aż do 10 dni i nadaje mu wyjątkowy blask, a zawarte w nim filtry UV chronią kolor przed blaknięciem.

Producent zaleca, aby delikatnie wstrząsnąć buteleczką i 2 minuty po nałożeniu kolorowego lakieru, pokryć go jedną warstwą Insta-Dri. Po kilku sekundach lakier będzie wystarczająco suchy żeby można było go dotknąć. 


Buteleczka szklana, identyczna jak w poprzedniej używanej przeze mnie odżywce, różnią się tylko kolorem. Pędzelek za to pozytywnie mnie zaskoczył: jest szeroki i płaski, bardzo wygodnie rozprowadza się nim lakier. 


Po pierwszym użyciu byłam tym produktem zachwycona. Wprawdzie ma bardzo lejącą konsystencję (trzeba uważać przy aplikacji) ale nie sprawiło mi to większych problemów. 
Cudownie i trwale nabłyszcza, rzeczywiście już po kilku sekundach możemy delikatnie dotknąć paznokcia i nic nie powinno się zamazać. Wprawdzie do 'normalnego funkcjonowania' potrzeba dłużej niż 30 sekund, ale po kilku minutach możemy spokojnie zająć się swoimi sprawami :). Top coat nie  spowodował też pojawienia się nieestetycznych pęcherzyków, których nie cierpię. Po przebudzeniu na drugi dzień zauważyłam, że na paznokciach nie odcisnęła się pościel, co zdarzało mi się dość często jeśli malowałam je wieczorem. Pomyśleć: same plusy!
Po około 3 dniach zauważyłam pierwszy minus. Na paznokciach pojawiły się cieniutkie pęknięcia. Nie były widoczne z daleka, przy ciemniejszych lakierach zupełnie nie rzucały się w oczy, ale przy tych jasnych już nie było tak estetycznie. Nic jednak nie odpryskiwało i lakier trzymał się poza tym zadziwiająco długo.
Drugi minus, to efekt jaki tworzy nałożony na mocno 'pęcherzykujące' lakiery. Mam w swojej kolekcji kilka takich, z którymi bardzo muszę uważać. Insta-Dri dosłownie usunął bąbelki, tworząc w lakierze mikro-dziurki. Sama do końca nie wiem co o tym myślę, ale chyba wolę je od znienawidzonych bąbli :D.
Po kilku miesiącach lekko zgęstniał. Wprawdzie teraz lepiej się go aplikuje, ale domyślam się, że niedługo zrobi się jeszcze bardziej gęsty i pewnie nie posłuży mi tak długo jak myślałam.

Podsumowując: wysuszacz jest bardzo dobry i spełnia swoją rolę. Bardzo podoba mi się nabłyszczający efekt jaki daje. Nie jest to jednak ideał i mimo, że go polubiłam, z chęcią wypróbuję inne.

Używacie wysuszaczy lakieru? Co myślicie o Insta-Dri? Znacie lepsze produkty tego typu, które mogłybyście mi polecić?

czwartek, 19 lutego 2015

Sally Hansen Maximum Strength- odżywka do paznokci.

Sally Hansen to popularna marka w dziedzinie pielęgnacji i malowania paznokci, o której słyszała chyba każda z nas :). Uważa się, że produkuje bardzo dobre jakościowo odżywki i lakiery. Jednym z najpopularniejszych produktów jest preparat przyspieszający wysychanie lakieru- Insta-dri. Dziś jednak nie o nim Wam opowiem, a o mojej pierwszej odżywce tej firmy.

Na Maximum Strength zdecydowałam się w ramach promocji w Rossmannie. Kosztowała poniżej 20 zł. Skusił mnie delikatny, mleczno-różowy kolor i obietnice producenta zawarte na opakowaniu. Twierdzi on mianowicie, że jest to:

'Wzmacniająca kuracja, która aktywnie utwardza paznokcie. Niweluje ich rozdwajanie, łamanie i zdzieranie. Zawarte w kosmetyku włókna celulozy tworzą barierę z mikrosiateczki. Formuła chroni paznokcie, sprawiając, że są silniejsze i bardziej odporne na uszkodzenia po tygodniu stosowania.'

Czy odżywka się sprawdziła? Przekonajcie się same :).


Opakowanie szklane, zawiera 13,3 ml produktu i nie wyróżnia się niczym niezwykłym. Zakrętka mogłaby mieć inny kolor ale nie będę się czepiać, w końcu ważne jest działanie.  
Pędzelek jest bardzo cienki, uż na pierwszy rzut oka nie byłam do niego przekonana. Okazało się, że słusznie.


Skład:

ETHYL ACETATE, BUTYL ACETATE, NITROCELLULOSE, ADIPIC ACID/NEOPENTYL GLYCOL/TRIMELLITIC ANHYDRIDE COPOLYMER, ISOPRO•PYL ALCOHOL, TRIMETHYL PENTANYL DIISOBUTYRATE, TRIPHENYL PHOSPHATE, PROPYL ACETATE, CELLULOSE, n-BUTYL ALCOHOL, STEARALKONIUM BENTONITE, DIACETONE ALCOHOL, BENZOPHENONE-1, TITANIUM DIOXIDE, STEARALKONIUM HECTORITE, CITRIC ACID, DIMETHICONE, D&C RED NO. 6 BARIUM LAKE (CI 15880), FD&C YELLOW NO. 5 ALUMINUM LAKE (CI 19140).

Odżywkę nakłada się na czyste, niepomalowane paznokcie co drugi dzień lub stosuje się jako bazę pod lakier. 


Pierwsze wrażenie: bardzo ciężko się ją nakłada. Pędzelek zupełnie się nie 'poddaje' i nie rozkłada na płytce paznokcia. Formuła jest gęsta i tworzy nieestetyczne smugi. Niemożliwością jest zaaplikowanie jej tak, aby jedna warstwa była równomiernie nałożona. Namęczyłam się, żeby paznokcie wyglądały jako tako i czekałam aż wyschnie. Tu drugie niemiłe zaskoczenie, mimo jednej warstwy trwało to bardzo długo. W miarę schnięcia paznokcie zaczynały wyglądać jakbym trzymała je nad parą wodną: odżywka zupełnie nie nabłyszcza, wręcz matuje. Nie poddawałam się od razu, pomyślałam, że może chociaż działanie mi to wynagrodzi. Jak się już pewnie domyślacie, tak się niestety nie stało.

Wspomniana regeneracja w tydzień to jakiś żart i od początku w niego nie wierzyłam, ale odżywka nie robi zupełnie NIC. Nie zauważyłam żadnego odżywienia, żadnego pozytywnego wpływu na paznokcie. Nie oczekiwałam nie wiadomo jakich efektów, moje paznokcie nie są problematyczne, ale żeby tak zupełnie żadnej różnicy? Do tego są po jej użyciu jakby pokryte cienką warstwą gumy. Nie nadaje się też pod lakier, zwija się i utrudnia wysychanie, skraca również jego trwałość. Nie wygładza płytki, jako nabłyszczacz również się nie nadaje ze względów już przeze mnie wspomnianych. U mojej mamy (która ma większe problemy z paznokciami) tak samo się nie sprawdziła, więc nie jest to tylko moja opinia.

Nie spodziewałam się takiego niewypału po odżywce tej firmy i jestem bardzo rozczarowana. Chciałam przetestować inne odżywki Sally Hansen, nie chcę jednak znowu wyrzucić pieniędzy w błoto, tym bardziej, że ich produkty nie są tanie.

Stosowałyście odżywki Sally Hansen? Może warto dać im jeszcze jedną szanse?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...