poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Zoeva Mixed Metals palette

Odkąd stałam się posiadaczką pierwszej palety firmy Zoeva, wiedziałam, że nie będzie to moja ostatnia :). Zdecydowana większość cieni w mojej kolekcji to odcienie neutralne dlatego miałam ochotę dodać do niej trochę koloru. Tak oto mój wybór padł na Mixed Metals i Love is a story, które zamówiłam w sklepie Visage Shop. Dziś zaprezentuję Wam tę pierwszą :).


Kolory świetnie nadają się do letnich makijaży, ale będą też idealne na nadchodzącą jesień. Szczególnie podobają mi się odcienie zieleni, mienią się na złoto i sprawiają, że moje oczy wydają się bardziej zielone niż piwne. 
Ich jakość i formuła jest zachwycająca, w tym względzie Zoeva nie przestaje mnie zachwycać :).
Opakowanie identyczne jak w innych paletach (nadal ubolewam nad brakiem lusterka :D).



Cienie są kremowe, bardzo intensywne i trwałe. Nie będę kolejny raz rozpisywać się na ich temat, w moim poście o Naturally Yours lub Rose Golden możecie przeczytać co myślę o paletach cieni tej firmy :).
Przejdźmy do samych odcieni:
W palecie znajdziemy 9 cieni metalicznych i jeden matowy.

(w słońcu)


(w pomieszczeniu)



Paleta jest cudownym uzupełnieniem mojej 'neutralnej' kolekcji, myślę, że warto przekonać się do odrobiny koloru w naszym codziennym makijażu :). Moi ulubieńcy do tej pory to Neo Brass, Bronce, Warm Silver i Platinum :). 



A Wy jak czujecie się w kolorowych makijażach? :) Skusiłybyście się na Mixed Metals? :)

środa, 19 sierpnia 2015

Makeup Revolution Ultra Contour Palette

Jakiś czas temu, w poście o moich wiosennych planach zakupowych, mogłyście zobaczyć paletę do konturowania Contour Kit marki Anastasia Beverly Hills. Niestety nie udało mi się znaleźć polskiego sklepu, w którym jej cena nie byłaby kosmicznie wysoka, dlatego też odkładałam ten zakup 'na kiedyś'. Na szczęście coraz bardziej popularna marka Makeup Revolution znowu przyszła mi na ratunek i wypuściła paletę łudząco podobną do tej mojej wymarzonej :). 
Jej premiera miała miejsce już miesiąc temu, ale w Polsce ma się pojawić dopiero pod koniec sierpnia. Jako człowiek kosmetycznie niecierpliwy, napisałam do kuzynki mieszkającej w Irlandii i tak oto już od tygodnia jestem szczęśliwą posiadaczką tego właśnie cuda! :D


Opakowanie jest typowe dla palet do twarzy tej marki. Czarne, błyszczące, ze złotymi napisami. Wygląda bardzo elegancko i 'drogo' :). W środku znajduje się bardzo duże, wysokiej jakości lusterko. 


Jest zapakowana w kartonik, na którym z tyłu znajdziemy wykaz kolorów znajdujących się w środku.


Paleta zawiera 8 pudrów do konturowania twarzy, w tym 3 pudry brązujące, dwa matowe pudry rozświetlające (brzoskwiniowy i żółty) i 3 rozświetlacze. Już przy pierwszym dotknięciu byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Ich konsystencja jest niesamowicie kremowa i jedwabista! Drugim zaskoczeniem była pigmentacja: powalająca! Nie spodziewałam się, że kolory będą aż tak intensywne.



(w słońcu)

(w pomieszczeniu)
(w słońcu)

(w pomieszczeniu)

Praca z tym produktem to czysta przyjemność. Produkty na twarzy wyglądają pięknie, bronzery dają satynowy efekt, który uwielbiam, a ostatni w palecie, beżowy rozświetlacz to mój hit. Zrozumiałam też nareszcie fenomen bananowego pudru pod oczy :D Trzeba tylko nieco uważać, bo przy dotknięciu pędzla pudry trochę się pylą. Na szczęście bezproblemowo się je aplikuje i rozciera, mogłabym tak godzinami siedzieć i się nimi bawić :) Kolory nie znikają w ciągu dnia, nie tworzą się nieestetyczne plamy, czego więcej wymagać? :D Brąz do konturowania nie jest jakoś wybitnie chłodny, ale ma bardzo neutralny, beżowy odcień i na pewno sprawdzi się u większości z nas. Paleta w Polsce będzie kosztowała pewnie około 30- 40 zł, więc za tą cenę naprawdę nie ma nad czym się zastanawiać. Kolory w palecie są niemal identyczne jak w Contour Kit Anastasii, a cena nieporównywalnie niższa. Ja jestem tym produktem zauroczona i serdecznie Wam go polecam! :) Już niedługo trafi do naszych internetowych drogerii, koniecznie na niego polujcie :D

Trzeba przyznać, że Makeup Revolution stara się jak może spełniać oczekiwania wymagających kosmetykomaniaczek :)


wtorek, 2 czerwca 2015

Ulubieńcy maja :)

W maju zaskakująco dużo produktów zyskało sobie miano ulubieńca. Bardzo mnie to cieszy, bo zazwyczaj jest ich tak mało, że nie ma sensu publikować tego typu postów. Większość z poniższych to dla mnie nowości, więc tym bardziej jestem zadowolona, że się u mnie sprawdziły :).


1. Krem Ziaja, masło kakaowe.


Kupiłam ten krem ze względu na gwałtowne przesuszenie mojej cery. Właściwie byłam przekonana, że się nie polubimy. Stwierdziłam jednak, że od czegoś trzeba zacząć a za cenę 3,50 zł nie będę żałować zakupu nawet jakbym miała zużyć go do stóp :D. Od tej pory jest to mój krem must-have. Używam go na noc, a czasami nawet w mniejszej ilości na dzień. Jest bardzo tłusty, ale wchłania się na tyle, że bez problemu nakładam na niego makijaż. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, że tak tani produkt może być tak dobry. Krem mnie nie zapchał, zlikwidował przesuszenie i poprawił koloryt mojej cery. Uwielbiam uczucie nawilżonej skóry po jego użyciu. Warto wypróbować go na sobie, kosztuje grosze a może i Wy odkryjecie nowego ulubieńca :).

2. Maść z witaminą A.


Działa bezbłędnie używana na zmianę z kremem na noc. Stosuję ją na całą twarz, przyspiesza gojenie niedoskonałości, zauważyłam też, że przy regularnym stosowaniu pojawia się ich mniej. Bardzo dobrze nawilża. Wiem, że wiele osób poleca ją przy suchych ustach, u mnie jednak w ten sposób sprawdza się średnio.

3. Maska Ultra Doux, Avocado i masło Karite.


Ta maska nie jest dostępna w Polsce, ale po prostu muszę o niej wspomnieć. Udało mi się ją dorwać we Francji, w dodatku w promocji. I jest cudowna! Uwielbiam odżywkę z tej serii ale maska bije ją na głowę. Zapewnia mi wszystko, czego oczekuję od maski do włosów. Chyba nigdy nie przestanę ubolewać nad tym, że to prawdopodobnie moje pierwsze i ostatnie opakowanie :(

4. Fructis Cudowny olejek ochrona do 230 stopni.


Rewolucja w pielęgnacji moich włosów :D. Nie wiem co takiego jest w tym olejku, ale już nie wyobrażam sobie 'włosowego' funkcjonowania bez tego kosmetyku :D. Rzeczywiście przyspiesza czas suszenia, włosy są mięsiste, bardzo gładkie, bardzo miękkie i bardzo błyszczące. Wyglądają niesamowicie zdrowo aż po końcówki. Używam go nawet kiedy nie suszę włosów suszarką, tak lubię efekt jaki zapewnia :). Do tego celu mam jednak zamiar zaopatrzyć się w jego brata z olejkiem z nasion kamelii.

5. Maybelline, Lash Sensational.


Nie raz już wspominałam, że uwielbiam maskary Maybelline :). Muszę przyznać, że ich najnowszy tusz powala na kolana! Spotkałam się z opiniami, że jest bardzo rzadki i nie da się go na początku używać. W moim przypadku zupełnie tak nie było, od pierwszego użycia wiedziałam, że mam w ręku ulubieńca :). Wygięta szczoteczka precyzyjnie rozczesuje rzęsy, króciutkie igiełki na końcówce pozwalają na wygodne manewrowanie w kącikach. Tusz jest smoliście czarny, zdecydowanie bardziej trwały niż na przykład One by One, mimo, że nie mam wersji wodoodpornej. Najbardziej pozytywne zaskoczenie- nie kruszy się ani trochę! Tusze Maybelline mają to do siebie, że pod koniec dnia znajdujemy na policzkach czarne kropki, w tym przypadku nic takiego nie zauważyłam. Zostaje moim nowym nr 1 wśród maskar tej firmy jeśli chodzi o efekt :). Tusz ma jednak jedną, bardzo dużą wadę- wysycha w ekspresowym tempie. Jestem w trakcie drugiego opakowania i tak jak w przypadku pierwszego, już po miesiącu tusz jest wyraźnie podeschnięty.

6. Rimmel, Moisture Renew, 700 Nude Delight.


Ulubiona pomadka tego miesiąca :). Nakładana samodzielnie, w połączeniu z błyszczykiem czy inną pomadką, zawsze wygląda bardzo dobrze. Odcień idealny na każdą okazję, szczególnie na lato :). Nie wysusza ust, jest bardzo komfortowa w noszeniu i długotrwała.

7. Urban Decay, Naked.


Po tych kilku miesiącach stwierdzam z całym przekonaniem, że jest to moja ulubiona paleta z linii Naked :). Sięgam po nią zdecydowanie najczęściej, kolory są tak bardzo 'moje', że nie mogę się powstrzymać :D. W maju jej nadużywałam i w kolejnych miesiącach będzie pewnie tak samo :D.

8. Lovely, Gold Highlighter


Nareszcie marki drogeryjne postanowiły wprowadzić do swojej oferty porządne rozświetlacze! Ten z Lovely to niezaprzeczalny HIT, najpiękniejszy rozświetlacz jaki miałam. Jedyną jego wadą jest opakowanie, plastik jest dość słaby. Ale za cenę 9 zł naprawdę nie ma co narzekać :) Daje cudowny efekt tafli a jego konsystencja jest niesamowicie 'kremowa'! A tak na marginesie, gratuluję wszystkim szczęściarom, które dorwały go na promocji -49%! :D


Tak prezentuje się armia moich majowych ulubieńców :). O pędzlach Zoevy nie wspomniałam, bo pewnie wszyscy mają już dość czytania o nich na każdym blogu i nie ma sensu wciskać ich do każdych ulubieńców miesiąca :D.

Co Wam szczególnie przypadło do gustu w tym miesiącu? A może któryś z moich ulubieńców zupełnie się u Was nie sprawdził? :)

PS. Czy Wy też tak bardzo cieszycie się ze wszystkich kwitnących już kwiatów? Piwonie to chyba moje ulubione, a ten zapach...! :)

piątek, 20 marca 2015

Płyn Facelle- najlepszy kosmetyk wielofunkcyjny :)

Płyn do higieny intymnej Facelle jest bardzo popularny wśród włosomaniaczek. I to bynajmniej nie ze względu na swoje pierwotne przeznaczenie :). Dziś opowiem Wam jakie zastosowania znalazłam dla tego niepozornego produktu :).

Opis producenta:

Wyjątkowo delikatny płyn do higieny intymnej. Nie zawiera mydła. Opracowany specjalnie do codziennego mycia i pielęgnacji strefy intymnej, optymalnie dostosowany do jej pH. Płyn nadaje się również do delikatnego mycia całego ciała.

Używam różnych jego wersji na przemiennie, aktualnie niebieskiej czyli Fresh. Najbardziej lubię chyba Aloe Vera :). Konsystencją przypomina mi bardziej żel niż płyn. Jest bezbarwny i ma bardzo delikatny zapach, który nie utrzymuje się na skórze ani włosach. Kupimy go tylko w drogeriach Rossmann, co uważam za jego jedyną wadę :).

Za 300 ml zapłacimy około 5 zł, często jednak jest w promocji (jak teraz: 3,99).

Składy wszystkich wersji: 

Fresh:
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Glycerin, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sorbitol, Urea, Propylene Glycol, Allantoin, C12-15 Alkyl Lactate, Parfum, Serine, Sodium Lactate, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Persea Gratissima Fruit Extract, Ethylhexylglycerin, Bisabolol, Potassium Sorbate, CI 42051.

Sensitive:
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Glycerin, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sorbitol, Urea, Propylene Glycol, Allantoin, C12-15 Alkyl Lactate, Parfum, Serine, Sodium Lactate, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Persea Gratissima Fruit Extract, Ethoxydiglycol, Bisabolol, Potassium Sorbate.

Aloe Vera:
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Glycerin, Sodium Chloride, C12-15 Alkyl Lactate, Sorbitol, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Urea, Allantoin, Serine, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Sodium Lactate, Parfum, Sodium Benzoate.


Moje zastosowania:


1. Mycie włosów.


To chyba najbardziej popularne z jego zastosowań (poza używaniem zgodnie z przeznaczeniem oczywiście :D). Żel ma bardzo delikatny i nieinwazyjny skład. Świetnie nadaje się do codziennego mycia, bez problemu zmywa oleje i nie obciąża włosów u nasady. Nie przyspiesza również przetłuszczania, u mnie wręcz przedłuża świeżość. Nie wysusza, włosy są po nim dobrze oczyszczone i miękkie. Używam go w tym celu od około 3 lat i zawsze mam w zapasie :).

2. Mycie pędzli.


Jego delikatny skład zachęcił mnie do wypróbowania go w tym celu. Sprawdził się jak dotąd najlepiej ze wszystkiego, czego dotychczas używałam. Pięknie czyści włosie pędzli, szczególnie dobre efekty zauważyłam przy pędzlach z białego, naturalnego włosia. Pędzle po umyciu są nadal  miękkie i wyglądają jak nowe :).

3. Mycie twarzy.


Po raz kolejny, nadaje się do tego ze względu na skład. Nie przesusza mojej cery i łagodzi podrażnienia.

4. Żel do mycia ciała.


Sam producent proponuje takie wykorzystanie produktu. Delikatny zapach nie będzie gryzł się z balsamem nałożonym po kąpieli ani z naszymi perfumami :).

5. Żel do golenia.


Żel fantastycznie łagodzi podrażnienia powstające podczas golenia. Nie pojawiają się żadne zaczerwienienia, skóra jest gładka a sam zabieg komfortowy :).


Tak wielozadaniowy produkt, w tak niskiej cenie- nie ma wątpliwości, że to prawdziwy hit :). W mojej łazience zagościł już na stałe :).

Używałyście tego popularnego kosmetyku? Którą wersję lubicie najbardziej? A może znalazłyście dla niego jeszcze inne zastosowania? :)

niedziela, 15 marca 2015

Wiosenne plany zakupowe :)

Witam Was po długiej przerwie! Niestety problemy z Internetem i remont nie pozwalały mi zająć się blogiem w ciągu tych dwóch tygodni. W najbliższych dniach posty zaczną już pojawiać się regularnie, mam Wam sporo do powiedzenia! :). Dziś udało mi się stworzyć jedynie moją zakupową wishliste, więc jeśli jesteście zainteresowane- zapraszam do czytania! :)

Kallos, KJMN, Omega, Maska do włosów z kwasami tłuszczowymi.


Kallos ostatnio szaleje z nowościami jeśli chodzi o maski do włosów. Już sama za nimi nie nadążam :D. Jako, że zużyłam część swoich zapasów,chcę wypróbować właśnie wersję Omega. Kusi mnie jeszcze Blueberry, która będzie następna w kolejce :).

Astor, Perfect Stay 24H Foundation + Perfect Skin Primer (Podkład do twarzy i baza 2 w 1).

Ten podkład chciałam wypróbować odkąd obejrzałam filmik z pierwszym wrażeniem na kanale u Hani. Zachwalała go tak bardzo, że po prostu muszę go wypróbować :D. Skuszę się też pewnie na korektor z tej samej serii. Teraz w drogeriach Natura jest dostępny w świetnej cenie, więc mam nadzieję, że nie wykupili mi już wszystkich i załapię się na jakiś pasujący kolor :).

Maybelline, tusz do rzęs Lash Sensational.

Czaję się na niego odkąd pojawił się w sklepach. Mój L'oreal So Couture już się kończy, jest więc idealna okazja na wypróbowanie nowości. Lubię silikonowe szczoteczki, dlatego mam nadzieję, że nowość od Maybelline się u mnie sprawdzi :).

Anastasia Beverly Hills, Contour Kit.


Moje ostatnie i największe kosmetyczne marzenie, które pewnie nieprędko się spełni :D. Firma miała w marcu trafić do Sephory, na tą chwilę jednak okazuje się, że niestety w najbliższym czasie nie zostanie wprowadzona. W polskich sklepach, w których możemy ją dostać, ceny są niestety porażające. Poczekam więc aż będzie u nas dostępna w rozsądnej cenie, a na razie dalej będę sobie do niej tylko wzdychać :D. 

Orsay, błękitna torebka.


 Bardzo modny w nadchodzącym sezonie odcień błękitu to totalnie moja bajka. Torebka z Orsay jest moim zdaniem idealna i jak tylko znajdę ją w sklepie to po nią biegnę :D. W wyobraźni widzę już całe mnóstwo styliacji z jej wykorzystaniem :).

Cubus, Jegging Jane.


Niedawno kupiłam te w kolorze Khaki i są to najlepsze spodnie jakie miałam. Bardzo wygodne, elastyczne i dopasowujące się do sylwetki. Dodatkowo udało mi się kupić je z rabatem -20%. Kolekcja wiosenna jest przepiękna i jeśli znowu pojawi się w Cubusie jakaś zniżka, kupię pozostałe dwa kolory.

Botki na słupku.

Szczególnie wpadły mi w oko te z Deichmanna. Są proste, bez zbędnych ozdób, ze złotą klamerką na boku. Będą idealne na wiosnę :).

Beżowy trench coat.


Mój must have, nie wyobrażam sobie swojej wiosennej garderoby bez klasycznego trencza. W tym sezonie postawię na taki w kolorze cieplejszego beżu :).


I to by było na tyle :). Kosmetyków nie jest za wiele, ale na tą chwilę niczego więcej nie potrzebuję :). Większe braki jak widzicie mam w swojej szafie :D.

Macie któreś z wymienionych przeze mnie rzeczy? Może któryś kosmetyk okazał się niewypałem i powinnam z niego zrezygnować? Jakie są wasze niekosmetyczne plany na wiosenne zakupy? :)

Pozdrawiam Was serdecznie, jak dobrze znowu tu być! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...